Wydarzenia
     
 
  "Czy tanie jest zawsze tanie?"  
    
 

Prezentujemy Państwu tekst artykułu ze styczniowego wydania czasopisma "ŚWIAT KAMIENIA" (www.swiat-kamienia.pl), pt.: "Czy tanie jest zawsze tanie?", który został stworzony przy współudziale Właściciela firmy POLDIAM, pana Józefa Żmudzkiego.

"Czy tanie zawsze jest tanie? 

Polowanie na okazje to nasz narodowy sport. Każdy chce kupić jak najtaniej, zaoszczędzić jak najwięcej pieniędzy. Wystarczy jednak czasem usiąść, wziąć do ręki ołówek i zrobić małą kalkulację by zauważyć, jak pozorne bywa nasze oszczędzanie.

Wystarczy pojechać na jakiekolwiek targi kamieniarskie lub budowlane by zauważyć, jaką popularnością cieszą się narzędzia sprzedawane przez azjatyckie firmy. Przy ich stoiskach ustawiają się kolejki niczym przed socjalistycznym mięsnym w wigilię Bożego Narodzenia.

A przecież cena chińskich narzędzi nie jest przypadkowa. Wiadomo, że Państwo Środka wygrywa tanią siłą roboczą. Ale nie tylko. Niskiej jakości materiały, nieprecyzyjne wykonanie  - to kolejne wypadkowe powodujące tak niską cenę ich produktów. Mało kto jednak zwraca na to uwagę. Niska cena przesłania wszystko.

Postanowiliśmy przeliczyć ile tak naprawdę kosztuje azjatyckie narzędzie. Porównaliśmy chińskie piły i segmenty diamentowe z piłami i segmentami od jednego z czołowych polskich producentów.

Wraz z Józefem Żmudzkim, z firmy Poldiam, producentem diamentowych narzędzi zrobiliśmy wyliczenie. Założyliśmy, że za komplet chińskich segmentów kamieniarz zapłaci 3500 zł. Za podobny komplet polskich lub zachodnich narzędzi zapłaci 6000 zł. Różnica wydaje się kolosalna. Ale czy rzeczywiście? Przecież piła to nie jedyny koszt kamieniarskiej produkcji. Zatem zacznijmy od przeliczenia zużytej energii. Gdy weźmiemy 500 metrów materiału, to na chińskich narzędziach ciąć będziemy go półtora miesiąca - tłumaczy Józef Żmudzki z Poldiamu. Silnik o mocy 35 kW na biegu jałowym pobiera 19 A. Jednak podczas cięcia z pomocą chińskiego narzędzia, przy solidnym obciążeniu, pobiera minimum 32 A. To jest 13 A więcej niż na biegu jałowym - dodaje.

Gdy pomnożymy te 13 A przez napięcie, jakie potrzebuje nasza maszyna, czyli 400 V, to wyliczymy, że pobiera  ona moc 5,2 kW. Teraz pomnóżmy to przez dobę pracy. 24 godziny dadzą nam prawie 125 kWh na dobę. W miesiącu zużycie to osiągnie zatem około 3750 kWh. Pozostałe pół miesiąca (założyliśmy cięcie w półtora miesiąca) pozostawmy na przekładanie kamienia.

W oparciu o faktury za prąd, które Poldiam płaci firmie Enion Energia przyjmujemy, że cena jednej kilowatogodziny, ze wszystkimi dodatkowymi kosztami wynosi 73 grosze (w tym są koszty przesyłu, obsługi i cały szereg innych opłat). Zatem sam dodatkowy koszt pracy silnika to prawie 2750 zł.

Ale to nie jest cały pobór prądu. Mamy przecież jeszcze pompy, wózek itd. Gdy to zaokrąglić wyjdzie 3500 zł za samą energię elektryczną.

Gdy tniemy na dobrych polskich albo zachodnich segmentach, amperomierz, przy tej samej mocy silnika, wskaże nam pobór najwyżej 25 A, czyli tylko 6 A więcej.  Ile więc jest tego dodatkowego poboru? 6 A pomnożone przez 400 V da nam 2,4 kW. Znów pomnóżmy to przez jedną dobę i 30 dni pracy: uzyskamy miesięczny pobór mocy około 1730 kWh. Znów mnożymy razy 73 grosze. Z naszych wyliczeń wynika, że dodatkowa praca silnika kosztuje tu 1260 zł, a więc o 1500 zł taniej niż na chińskim narzędziu. Teraz pamiętajmy, że polskie lub niemieckie segmenty ciąć będą o połowę krócej, więc te 1260 zł warto podzielić na pół, co da nam 630 zł. Zatem nie 1500 zł a 2100 zł taniej. Jak widać przez sam koszt energii chińskie segmenty kosztują już nie 3500 zł a 5600 zł. A przecież prąd to nie wszystkie koszty cięcia.

Lepsze segmenty to proste płyty, mniej zużyty dysk i mniej zużyta maszyna, nie wspominając o tym, że możemy przygotować o połowę więcej materiału, czyli na jego sprzedaży zarobić teoretycznie dwukrotnie więcej, mieć mniej odpadów i mniej pracy i mniej mułu przy wyrównywaniu płyty. Ile dłużej wreszcie popracujemy na porządnym segmencie a ile na tanim? To również należałoby policzyć.

Koszt cięcia to także wypłata naszego pracownika, który stojąc dwukrotnie dłużej przy maszynie też niechcący jest mniej wydajny czekając, aż azjatycka piła przetnie kamień.

Koszt cięcia to także koszt reklamacji. Gdy kupujemy u rodzimych producentów zawsze możemy zareklamować wadliwy produkt. Gdzie jednak będziemy szukać firmy, z którą kontakt mamy raz do roku na targach?

Nie jest to zatem przypadek, że poważne firmy zajmujące się np. obsługą takich przedsięwzięć, jak chociażby budowy autostrad nie oszczędzają na narzędziach.

Zakłady zajmujące się jedynie cięciem w przypadku takich inwestycji samą wymianą kiepskich tarcz hamowałyby proces budowy, gdy zmiana narzędzia trwałaby więcej niż sam proces cięcia.

Pamiętajmy zatem, że tańsze nie zawsze jest tak tanie w istocie i może koszotować więcej, niż wynikałoby to ze wstępnych kalkulacji."

T. Maciejczyk

 
 


 
 
o firmie  |  wydarzenia  |  produkty  |  usługi  |  promocje  |  kontakt  |  UE